Oto krótki film o nauce opuszczania głowy – jednego z tych ćwiczeń, które nadają się do nauczenia jako pierwsze i przydają bardzo często w przyszłości. W tym filmie arabek o imieniu Shoki ćwiczył opuszczanie głowy właśnie dla rozluźnienia. Pomagało mu zaakceptować pewnie jeszcze nie całkiem oswojoną sytuację, jaką jest jeździec na jego grzbiecie. Najpierw nauczono go tego z ziemi, może w pozycji stojącej, a może idąc obok konia; zwykle nie trzeba długo czekać, by “wyłapać” pierwsze spontaniczne opuszczenie głowy.
Trudniej jest sprawić, by koń dłużej utrzymał tą pozycję, zamiast, na przykład, rzucać głową w górę i w dół. Jest to kwestia znalezienia odpowiedniego momentu i zastosowania odpowiednich kryteriów…
czyli kwestia wprawy. Opuszczanie głowy jest dla konia rozluźniające z różnych powodów. Po pierwsze, z przyczyn anatomicznych: w tej pozycji koniom najłatwiej oddychać, a do tego rozciągają długie mięśnie szyi i grzbietu, rozluźniając inne. Jest to też pozycja w której koń się pasie, a czyni to zwykle będąc rozluźnionym, wtedy kiedy czuje się bezpiecznie.
Wprawdzie te wszystkie powiązania nie oznaczają, że koń automatycznie będzie się rozluźniał przyjmując taką pozycję, ale na pewno będzie na dobrej drodze ku temu. Na wspomnianym wyżej filmie zastosowany jest nie tylko kliker, bo widzimy także kantar sznurkowy, liny i bat, kojarzące się z metodami awersyjnymi. Tak jest często w szkoleniu koni. Myślę że najlepiej jest stosować takie sprzęty jako odpowiednik obroży i smyczy u psa. To znaczy, nie robiąc z nich narzędzi do nagradzania i karania, tylko tworząc za ich pomocą ramy, ograniczające swobodę konia dla jego bezpieczeństwa.