Dziś trafiła w moje ręce świetna książka Jacka Gałuszki, pod tytułem “Aria, do mnie!”. Odsyłam do wątku o tej książce założonym na forum autora. Spodobał mi się sposób, w jaki autor uprościł całą naukową nowomowę, nieuchronnie ciągnącą się za pozytywnymi metodami szkolenia. Terminologia przyjęta przez behawiorystów jest przytaczana tylko w nawiasach, a treść książki składa się przede wszystkim z bardzo życiowych przykładów.
Najważniejsze jest to, że zwierzęta należy nagradzać (czyli wzmacniać ich zachowania), a żeby przybiegały do nas w podskokach, trzeba je do tego entuzjastycznie zachęcać (czyli pracować nad ich motywacją). Przyjaciele, znajomi i sąsiedzi Jacka Gałuszki wpadają na proste i oczywiste pomysły, które pozwalają im nauczyć ich mniej lub bardziej krnąbrne psy przychodzenia na każde zawołanie. Autor – behawiorysta jest dla nich wsparciem, ale kierują się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, obserwując zachowania własnych zwierząt. Tym sposobem każdy może zostać naukowcem – obserwatorem, ku uciesze własnego psa.