Po wczorajszej końskiej książeczce trudno byłoby o równie atrakcyjny prezent dla psiarzy ;)
Ale to chwilowe, bo na pewno pojawią się następne tego rodzaju atrakcje, także o psach. Szukając “nagrody pocieszenia”, znalazłam więcej materiałów na temat nauki przywołania. Te pochodzą z listy dyskusyjnej “kliker”. Polecam: Jak nauczyć psa… przychodzenia na zawołanie.
Nie wiem, jak tam postępy naszego wspaniałego Fiodorka, ale z konieczności zapewnia on swoim paniom codzienne ćwiczenia, bo wciąż udaje mu się uciec bardzo często. Tak to jest, jak się
ma psa który zmieści się do dziury w płocie! Ale idzie ku lepszemu, bo na wspólnych spacerach Fiodorkowa właścicielka raczy nas swoją nową wiedzą na temat nauki przywołania. Ostatnio na przykład zwróciła uwagę, że nie należy wołać psa samym imieniem, tylko powinno po nim nastąpić jakieś polecenie. A także, w ogóle nie należy tego imienia nadużywać, na przykład powtarzając je kilka razy.
No i nie tak dawno zablokowali z Fiodorkiem całą ulicę, bo jest on wprawdzie tylko małym yoreczkiem, ale i tak cztery samochody uprzejmie się zatrzymały. Bo to sąsiedzi i widzieli już nie raz, jak Fiodorkowe pańcie biegają za psem i wołają go na całą ulicę. Tym razem jednak było inaczej. Wyedukowana właścicielka szła za psem powoli i spokojnie, oczywiście doprowadzając kierowców do szału. Dla Fiodorka chyba nie stanowiło to wielkiej różnicy, ale może kiedyś…
Skąd ja to znam! W mojej wsi znana jestem głównie z biegania za moim wielkim, rudym rodezjanem i nakłaniania go prośbą i groźbą do przyjścia do nogi :) Od dzisiaj rano ćwiczymy z moim chłopakiem i w/w rudzielcem Come Game i już doszliśmy do wniosku, że we dwie osoby jest się zbyt przewidywalnym i przydałaby się trzecia osoba, żeby pies musiał się lepiej skoncentrować na tym kto wydaje komendę. W następnej kolejności zaczniemy ćwiczyć na długiej lince na łące (przy okazji chciałabym zauważyć, że sugestia by przypiąć sobie linkę z psem do paska jest nietrafiona gdy w grę wchodzi nadaktywny pies wielkości kucyka). Zobaczymy co da się wyegzekwować tysiącami powtórzeń z naszego rodka z wybiórczym słuchaniem :)
Jaki długi i niebieski komentarz :D
Fiodorek robi postępy… ostatnio zwiał tak, że biegł wzdłuż torów zatrzymując tramwaje i samochody a wrócił następnego dnia rano ;) jego pańcia wciąż przerabia pierwsze ćwiczenie na przywołanie :P