“Dobra fraza i nagrody godna”, zwykł mówić jeden z bohaterów powieści Jerzego Pilcha, Ojciec, gdy jego towarzysz pan Trąba wygłosił płomienne przemówienie. Następnie częstował mówcę dereniówką w uroczysty sposób. Skojarzyło mi się to z tradycyjnym pojmowaniem nagrody przez koniarzy. Wielu z nich uważa, że dla konia nagroda powinna być świętem (i od święta…), zakończeniem ciężkiej pracy, ogłoszeniem sukcesu. Rzadko zdarza się, by tradycja kazała im nagradzać naprawdę małe postępy. Widać to też po charakterze wielu dyscyplin sportu jeździeckiego. Jednak najwyraźniej widać to w różnicy między klasycznym jeździectwem, a sportowym.
Tradycyjne metody szkolenia koni, to w większości metody awersyjne. Polegają na aplikowaniu różnorodnych bodźców, za pomocą ogłowia, kantara, bata, łydek jeźdźca. Odpuszczenie tego nacisku ma koniowi pokazać, w którym kierunku powinien dążyć. Tak szkolone konie zobaczymy u znawców tych metod, którzy faktycznie stosują odpowiednio łagodne bodźce i pozwalają koniowi na wyrażenie ewentualnego dyskomfortu. Dążą oni do minimalnego użycia tych bodźców, a ich celem jest jazda na luźnej wodzy, na zrelaksowanym koniu, wykonującym wszystko w sposób niewymuszony.
Wiedza ta istnieje od tysięcy lat, ale nie każdemu jest dostępna. Wielu jeźdźców nie zdaje sobie sprawy z wagi odpuszczenia nacisku. Czasami nawet nie wiedzą, że właśnie to odpuszczenie jest ich “narzędziem”, a nie sam nacisk. Gdyby ci jeźdźcy rozpoczynali naukę metody klikerowej, prawdopodobnie klikaliby o wiele za rzadko, czekając na wystąpienie docelowego zachowania. Zresztą dochodzę do wniosku, że szybki kurs metody klikerowej powinien być obowiązkiem każdego, kto zamierza jeździć konno, a tym bardziej uczyć konie i jeźdźców.
Jak więc powinno wyglądać nagradzanie konia, jeśli ktoś nie stosuje metod opartych na pozytywnym wzmocnieniu, a korzysta z tradycyjnego sprzętu? Idealne nagradzanie powinno przypominać tak zwane “mikro-kształtowanie”. Jest to kolejna odmiana metody klikerowej, w której kształtujemy jakieś zachowanie na poziomie mikroskopijnych zmian. Drgnienie mięśnia, przeniesienie ciężaru, kiwnięcie uchem nagradzamy, jeśli tylko zbliżają nas do celu. Ktoś kiedyś napisał, że każde szkolenie powinno być mikro-kształtowaniem… i to właśnie zobaczymy u prawdziwych mistrzów jeździeckich, nawet jeśli stosują bodźce awersyjne! Czasami nawet trudno byłoby nam dojrzeć, co właściwie ćwiczą w danym momencie. Ale na pewno zobaczymy u nich konie zrelaksowane, radosne, zaangażowane i mające maksymalną swobodę ruchu w granicach wyznaczonych przez jeźdźca.