Czy bawienie się jest infantylne?

“Nie chce pan trywializować, a przecież trywializuje pan – krzyknął pan Trąba – trywializuje pan!” napisał Jerzy Pilch. Przypomniał mi się też dowcip o tym, że pies wodza nigdy nie merda. Tak się utarło w świecie, że beztroska zabawa kojarzy nam się ze szczeniaczkami, źrebaczkami, kociętami i małymi piszczącymi dziećmi. Ale dorośli? Oni mają szkolenia, treningi, uczą się być liderami i przywódcami. Zwierzęta poważnych dorosłych ludzi nie merdają i nie są beztroskie, lecz są posłuszne i pożyteczne.

Dorosły człowiek nie będzie tarzał się w trawie ze swoim szczeniakiem, nie będzie bawił się w berka z koniem i nie w głowie mu uczenie kury dziobania w kropkę. Jeśli ma dzieci, to pozwoli tym dzieciom pobawić się z młodym zwierzęciem, a następnie każe im przestać, by szczeniaczka za bardzo nie męczyły. W stajni dzieci pobiegną do źrebaczków, a dorośli pójdą podziwiać trening dorosłych koni. Kiedyś pewna osoba napisała, że nie przyszło jej do głowy, że dorosłe konie też potrafią się bawić. Źrebaki, owszem, sama z nimi się bawiła (będąc dzieckiem, oczywiście). Ale dorosłym koniom przecież nie wypada.

Warto pozbyć się tego przekonania, ponieważ zabawa to źródło bardzo wielu dobrych rzeczy. Nam też przynosi ogromne korzyści, bo uczymy się spontaniczności i radości, a pies czy koń często dzięki zabawie okazuje swój potencjał. Najlepiej, jeśli cały trening byłby zabawą. Dla konia nie stanowi to naprawdę żadnego problemu – nawet w wieku dwudziestu lat przypomni sobie źrebięce czasy, jeśli ktoś mu w tym pomoże. Koniarzom polecam więc zacząć tu: “Zabawy na wolności. Po prostu bieganie”.

Napisz komentarz: