Zdrowo, czy naturalnie… to jak “czysty albo szczęśliwy”?

“Pan masz końskie zdrowie i przeżyjesz nas wszystkich”, napisał Jerzy Pilch. Niestety właściciele koni wiedzą, że z tym “końskim zdrowiem” różnie bywa… dbałość o zdrowie zwierzęcia będącego pod naszą opieką jest godna pochwały. Czy jednak czasem nie przesadzamy? Granica jest tu płynna. Są tacy, którzy w trosce o swojego konia uczą się samodzielnie strugać kopyta, stają się dla swojego konia masażystami, homeopatami, specjalistami od żywienia. Inni dochodzą jednak do przesady, nie wypuszczając konia ze stajni na dłużej niż parę godzin, a jeśli już to w derce izolującej go od warunków zewnętrznych. Są stajnie, gdzie konie w ogóle nie są puszczane luzem. Nigdy. Oczywiście dla ich zdrowia.

img_3234Na pewno jest to trudna decyzja. Sądzę jednak, że najpierw trzeba brać pod uwagę takie warunki, w jakich żyją konie mające znikomy kontakt z człowiekiem. Może całkiem dzikich koni nie ma już w dzisiejszym świecie, ale nadal jest mnóstwo tych, które świetnie sobie radzą przy minimalnej ingerencji ludzi i często faktycznie cieszą się przysłowiowym “końskim zdrowiem”.

Co ma to wspólnego z tematyką tej strony? Pozytywne szkolenie zwierząt w przypadku koni często jest utożsamiane z tak zwanym “naturalnym jeździectwem”, jak określane są niektóre metody treningu. Niekoniecznie zgodzą się z tym autorzy tych metod, ponieważ zwykle nie są one oparte na nagradzaniu (chociaż czasem są). Ale przede wszystkim, jeśli już mowa o naturalnym jeździectwie, to powinno ono zaczynać się od naturalnego chowu. Wtedy będzie nam znacznie łatwiej porozumieć się z koniem, ponieważ będzie miał możliwość harmonijnego i prawidłowego rozwoju.

Napisz komentarz: