Niedawno wspomniałam o kilku opiniach na temat teorii dominacji, która powoli (ale, miejmy nadzieję, definitywnie) staje się przeszłością. W istocie teoria dominacji była dużym uproszczeniem, a do tego wcale nie znajdziemy jej w żadnej jeździeckiej tradycji. O wiele popularniejsze i propagowane przez mistrzów jeździeckich jest świadome przywództwo, dzięki któremu zasługujemy na uwagę i zaufanie ze strony konia.
Można tego typu refleksje znaleźć nawet u Ksenofonta, który swoją wiedzę na temat koni spisał w starożytności. Jego książka, przetłumaczona na polski przez Antoniego Bronikowskiego, została wydana w 1860 roku w Ostrowie, pod tytułem “Xenofonta Hippika i Hipparch, czyli Jazda Konna i Naczelnik Jazdy”. Na stronie 27 przeczytamy:
“My jednak za najprzedniejsze ćwiczenie to uważamy, jako wciąż powtarzamy, ażeby koń za każdą razą kiedy wypełnił po myśli jeźdźca co ten mu wskazał, zyskiwał odeń w nagrodę pofolgowanie. Cokolwiek bowiem koń z przymusu czyni, jako już Simon powiedział, tego ani nie pojmuje, ani należycie nie wykonywa, tak samo jak gdybyś tancerza do skoków biczem albo kolczugą podżegał. [...] jeżeli z pięknie unoszącego się, natychmiast zsiędziesz i rozkiełznać każesz, przekonanym być możesz, że koń z ochotą brać się będzie do tego tyle go zdobiącego unoszenia swej postawy. Na takich to rumakach i bogów i bohaterów jadących malują, a ludzie przyzwoicie ich zażywający okazałymi się na nich wydają.”
Chyba każdy przyzna, że podobne słowa można znaleźć w większości publikacji opisujących współczesne, pozytywne metody szkolenia zwierząt. Słowa na temat motywacji również będą aktualne dla tych, którzy opierają swoje szkolenie na nagradzaniu. Na stronie 21 przeczytamy:
“I uzdę bowiem koń prędzej przyjmie, jeśli kiedy ją dał sobie założyć, jakieś dobro w nagrodzie otrzyma; i skakać i wyskakiwać z dołów, i wszystko inne pełnić będzie ochoczo, jeśli spodziewać się będzie, skoro wypełnił co odeń żądano, jakiejś folgi za to.”
Natomiast na stronie 6 przeczytamy, jak ważne jest odczulanie na różne bodźce, których zwierzę mogłoby się przestraszyć:
“Ściśle także zalecić trzeba oprzątaczowi, ażeby konia pomiędzy gromadą ludzi przeprowadzał, z wszelakimi widokami oswajał, toż do najróżnorodniejszych szelestów i huków przybliżał. Z tych kiedy się którego stracha źrebiec, nie gniewem, ale łagodnością pouczać go winien iż nie są groźnemi.”