Na różne sposoby próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zwierzęta mają świadomość. Szczególnie interesująca z punktu widzenia człowieka jest świadomość samego siebie, czyli odróżnianie siebie od otoczenia i innych żywych istot. Kiedyś ludzie przypisywali ją tylko sobie. Do dziś przeprowadzono już wiele eksperymentów, z których najbardziej znany jest ten z szympansami rozpoznającymi siebie w lustrze.
Szympansy zostały wstępnie oswojone z widokiem luster, a następnie uśpione, by umieścić im na głowach znaczek którego nie mogły w żaden sposób zobaczyć. Wykazano, że potrafią dostrzec znaczek przeglądając się w lustrze i rozumieją, że jest na ich własnym ciele. Nawet jeśli dowodzi to posiadania przez nie świadomości, to miałyby ją tylko te małpy, które potrafią siebie rozpoznać; tym samym zaprzeczalibyśmy istnieniu świadomości u pozostałych zwierząt.
Inne kryterium mówi o tym, że dowodem na istnienie świadomości może być zdolność uczenia się. Jak pisze Donald R. Griffin w książce “Umysły zwierząt”, zachowanie wyuczone może pociągać za sobą świadomość, bo wymaga dokonania świadomego wyboru i wiedzy, jakimi zachowaniami zwierzę dysponuje. Inaczej niż w przypadku zachowań uwarunkowanych genetycznie. Co więcej, uczenie się w przypadku niektórych małp wydawało się zwiększać ich samoświadomość. “Patterson i Cohn (1994) donieśli później, że goryle uczone gestów komunikacyjnych podobnych do tych, których uczyła się Washoe i inne szympansy, potrafiły rozpoznać się w lustrze.” napisał Griffin.
Zastanawia mnie inna rzecz – jak to jest, nie mieć samoświadomości? Moglibyśmy reagować na otoczenie, uczyć się różnych rzeczy, ale nie wiedzieć że “my, to my”. Jak by nam się rozmawiało z kimś innym, gdybyśmy nie potrafili odróżnić siebie od tej drugiej osoby? Są tacy naukowcy, którzy twierdzą że zwierzęta mogą komunikować się nie potrafiąc odróżnić siebie od innych, więc teoretycznie jest to możliwe.