Z pewną taką nieśmiałością prezentuję obiecany film z kociej sesji klikerowej, ponieważ film jasno wykazuje, że (prawie) wszystko było źle. Usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że wiele rzeczy w tej sesji było przypadkowych, z pojawieniem się kota na czele.
Przede wszystkim, skupiam się tylko na kocie, przez co pies czasami klikany jest przypadkowo, a do tego dostaje przypadkowe nagrody. Kot natomiast jest klikany za różne rzeczy naraz (zaglądanie pod pudełko, wchodzenie do środka, wchodzenie na pudełko itd.), a pewnie byłoby lepiej dla jego małego rozumku, gdybyśmy szli bardziej konkretną drogą. Mimo wszystko, zapraszam do obejrzenia:
Cała sprawa wynikła z tego, że przypadkiem napisałam o klikerowych kotach: “Czy kota da się czegoś nauczyć?“. Niedługo potem z nieukrywanym zdumieniem stwierdziłam, że się da: “Klikerowy kot!“. To w każdym razie oznacza, że kocie historie klikerowe powinny mieć swój ciąg dalszy.